środa, 20 listopada 2013

ŚLIMAK z fisher price - recenzja


To była pierwsza zabawka jaką kupiliśmy Chrabąszczycy. Powodem była okrągła rocznica skończenia przez nią dwóch miesięcy:) Oczywiście było to stanowczo zbyt wcześnie, ale świeżo upieczonym rodzicom takie rzeczy raczej nie przeszkadzają. Nie chcę przez to powiedzieć, że zakup był nieprzemyślany. Zanim ślimak do nas trafił - przejrzałam fora, poczytałam trochę. No i kupiliśmy (zresztą okazyjnie, bo to po Bożym Narodzeniu wypadło i jakieś inne dziecko dostało zdublowany prezent). Ślimak okazał się strzałem w dziesiątkę. To on sprawił, że nasz szkrab polubił leżenie na brzuszku i dzielnie walczył o podniesienie głowy. I dzięki niemu naprawdę szybko zapanowała nad ciężarem własnej główki. A potem to już poszło z górki. Czerwona biedronka na jego grzbiecie bardzo długo bawiła i małe rączki tak niezdarnie, jak uparcie próbowały ją oderwać. Albo chociaż trochę zepsuć;) Lusterko też było super, bo jak już się głowę udało podnieść, to się jakieś dziecko w nim widziało. Rogi ślimaka były za gryzaki. Ślimak gra i błyska żółtym światłem, co wg Chrabąszczycy było super. Gdy zaczęła raczkować, ślimak się przemieszczał na swoim kółku. Wcześniej był zablokowany i tylko się kołysał. W teorii powinna go gonić, ale... to już stara dla niej zabawka i nie była tak interesująca, by urządzać pościgi;) Plus dla rodziców - melodyjki mają dwa stopnie głośności, można je też zupełnie wyłączyć... i nie są jakieś nieprzyjemne. Ot... dorosłym szybko się nudzą, ale to nieuniknione przy zabawkach dla dzieci, można tylko przywyknąć;) Piszę o ślimaku, bo właśnie wywędrował na strych w oczekiwaniu na jakieś inne dziecko. Chrabąszczyca bowiem ma już skończony rok i bawi się doroślejszymi zabawkami, nie ma to tamto... takie cymbałki na przykład. Aż rodzicom się zaczyna tęsknić do ślimaka ;)

2 komentarze:

  1. Kiedyś przeczytałam taki tekst: "Największą zaletą tej trąbki jest to, że bardzo szybko się psuje" :) Nie wiem, czy dotyczy to cymbałek (cymbałków?), w każdym razie nie zazdroszczę... też bym wolała ślimaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cymbałki wyglądają na takie z rodzaju, co to przetrwają mnie i moje wnuki:) Ale co ta, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni...inna sprawa, że może mnie zabić śmiech... bo piszę i kątem oka widzę, jak dziecko z młoteczkiem od cymbałków podeszło do kota i .... próbuje na nim grać. Oj :D

      Usuń